Nitrokrezol miał jednak wiele wad. Najważniejsza z nich to ta, że trudno było przewidzieć jego działanie. Raz dawał wyniki dobre, a drugi raz złe. Raz palił tylko kwiaty, drugi raz także i liście, a nawet pędy owocujące. Dlatego też pilnie próbowano innych środków chemicznej interwencji w zjawisku przemiennego owocowania. Substancję taką znaleziono również w czasie ostatniej wojny światowej w postaci kwasu naftylooctowego i wprowadzono do praktyki w Stanach Zjednoczonych niemal jednocześnie z nitrokrezolem.
Kwas naftylooctowy stosuje już się po przekwitnieniu drzewa, w ciągu pierwszych 14 dni po zakończeniu kwitnienia. Zabija on zalążki w rozwijających się zawiązkach owoców, wobec czego przestają one produkować substancje wzrostowe, utrzymujące zawiązek na drzewie, i zawiązek opada. Dotyczy to zawiązków najsłabszych, najsilniejsze bowiem pozostają na drzewie. Można tak dobrać stężenie kyasu naftylooctowego, że przerzedzenie zawiązków będzie akurat takie, jakie jest potrzebne. Optymalne stężenie jest niskie, wystarczy 1-4 g kwasu na 100 1 cieczy przyrządzonej do opryskiwania.
W Polsce pracę nad walką z przemiennym owocowaniem rozpoczęliśmy w 1949 w Skierniewicach. W czasie swoich studiów i późniejszej pracy w USA w latach 1938-1946 prowadziłem m.in. doświadczenia nad stosowaniem nitrokrezolu do przerzedzania kwiatów i kwasu naftylooctowego do przerzedzania zawiązków. Te same środki zaczęliśmy stosować i u nas. Ponieważ zaczęto właśnie produkować krezotol, preparat zawierający nitrokrezol, użyliśmy go w pierwszych doświadczeniach. Wyniki były różne, nu ogół jednak gorsze niż te, jakie uzyskiwano z tym środkiem w Ameryce.
| |
|