W 1957 zwiedzałem sady
W 1957 zwiedzałem sady na Syberii w okolicach Krasnojarska. Klimat tam jest jeszcze bardziej surowy niż w Finlandii, a jednak w rejonie Krasnojarska sady jabłoniowe pokrywają obszar kilku tysięcy hektarów. Dawniej uprawiano głównie kraby, obecnie zaś odmiany wielkoowocowe. Nie wymarzają one nawet mimo tego, że każdej zimy temperatura spada do -40°C, a raz na kilka lat jeszcze o kilka stopni niżej. Sybiracy stworzyli jednak specjalny typ sadu, który nie boi się nawet tak wielkich mrozów. Chodzi tu o ścielące się drzewa czy też ścielące się sady. Sadzi się młode, jednoroczne drzewka pochyło, pod kątem 30-50° do ziemi. Gdy zaczynają się rozgałęziać, przycina się konary do ziemi i przyszpila do niej przy pomocy drewnianych kulek. Przyszpi-lanie praktykuje się co roku. Dzięki temu korona ścieli się po zietni, nie wyrastają ponad nią wyżej niż 70-100 cm. Wiadomo, że zimy syberyjskie obfitują w śniegi. Gdy śnieg spadnie w listopadzie, leży do wiosny. Nie zdarzają się tam też styczniowe odwilże. Całe korony znajdują się więc pod pokrywą śnieżną i nie szkodzi im najtęższy mróz. Bardzo to pracochłonna kultura. Wydawało się niedawno, że ścielące się sady zginą w miarę pogłębiającego się problemu braku rąk do pracy. Przyszły jednak ścielącym się sadom w sukurs herbicydy. Najwięcej robocizny trzeba w nich było na uprawę gleby, na pielenie. Herbicydy całkowicie rozwiązują te trudności.
panele laminowane | uchwyt samsung Wave 533 | wysyłka sms